
3 days ago
3 days ago
Rok 2011 przejdzie do historii jako rok rewolucyjny, tak samo jak 1848 czy 1968 rok. Będzie znany, jako rok, w którym zwykli ludzie powstali przeciwko swoim rządom i rządzącym elitom – swoim “1%” – tom.
Politycznie rzecz ujmując, rok zaczął się 17 grudnia 2010 roku gdy młody sprzedawca warzyw w Mohamed Boazzizi podpalił się w jednym z południowo-tunezyjskich miast po tym, jak policja skonfiskowała mu jego stoisko. To co nastąpiło potem, było nie do przewidzenia przez żadnego komentatora, czy to z lewicy, z prawicy czy centrum. Ton pierwszej relacji Reutera wiele mówi:
“Policja w prowincjonalnym mieście w Tunezji użyła w sobotnie popołudnie gazu łzawiącego celem rozgonienia setek młodych ludzi, którzy wybijali szyby w sklepach i niszczyli samochody, relacjonowali świadkowie w rozmowie z Reuterem. Władze nie skomentowały jeszcze zajść. Zamieszki są niezwykle rzadkie w Tunezji, tym północno-afrykańskim kraju zamieszkałym przez około 10 milionów ludzi, jednym z najlepiej prosperujących i stabilnych w regionie”.
Dwadzieścia dwa dni później, 14 stycznia, po tym jak walki, demonstracje, burzliwe starcia z siłami bezpieczeństwa i w końcu masowe strajki rozprzestrzeniły się na cały kraj, dyktator Tunezji Zinedine Ben Ali, który przez 23 lata rządził przy wsparciu Zachodu, uciekł do Arabii Saudyjskiej. Arabska Wiosna się zaczęła. Czytaj resztę wpisu »
Kliknij by inni mogli przeczytać:
Dodaj do ulubionych:
Jeden bloger lubi ten wpis.