Rezolucja Czwartej Międzynarodówki na temat Bliskiego Wschodu
Opublikował/a Perspektywa Międzynarodowa w dniu lipiec 31, 2007
I. Fiasko imperializmu
1. Dwustronny konsensus, dzięki któremu klasa panująca Stanów Zjednoczonych zaakceptowała kampanię wojenną administracji Busha po 11 września 2001 r., w tym inwazję na Irak, załamał się wobec niepowodzeń zaznanych w trakcie okupacji tego kraju. Wewnętrzne debaty amerykańskiego establishmentu nie dotykają jednak tego, co cieszy się wciąż bezsprzecznym uznaniem: ogromnego znaczenia strategicznego kontroli Iraku i rejonu Zatoki. Debaty toczą się raczej nad tym, jak najlepiej ograniczyć koszta operacji irackiej, zapewniając zarazem długotrwałą kontrolę nad tą częścią świata, jak również nad tym, jak zmierzyć się z Iranem.
Administracja Busha uważa reżim mułłów irańskich za islamski odpowiednik Wenezueli Hugo Cháveza: reżim, który korzystając z marginesu niezależności uzyskanej dzięki zasobom ropy opiera się dominacji Waszyngtonu i sprzeciwia jego hegemonii w regionie. Członkowie waszyngtońskiego establishmentu podkreślają możliwość osiągnięcia z Teheranem modus vivendi, wskazując na otwarcie reżimu irańskiego na neoliberalizm, co wyraźnie odróżnia go od radykalizującej się społecznie Ameryki Łacińskiej.
2. Całkowicie katastrofalny pozostaje bilans ekspedycji imperialistycznych przeprowadzonych przez administrację Busha od czasu ataków na Stany Zjednoczone. Dziś nawet w Afganistanie w ofensywie znajdują się talibowie, kontrolując znów znaczną część kraju, zaś obecność sił USA i sprzymierzonych stała się główną przyczyną nowego rozkwitu ruchu, od którego Waszyngton miał jakoby “wyswobodzić” kraj. Życie ludności afgańskiej pod rządami islamskich fundamentalistycznych watażków wojennych z Sojuszu Północnego i pod dominacją zachodnich sił okupacyjnych daleko odbiega od tego, co wynikałoby z kłamliwych zapewnień o demokratyzacji i modernizacji Afganistanu oraz wyzwoleniu kobiet afgańskich, i gwałtownie doprowadziło całe regiony kraju do nostalgii za talibami.
II. Irak
1. Jednak to Irak jest głównym celem ofensywy imperialistycznej, i to irackie fiasko oznacza najpoważniejszą klęskę administracji Busha. Planem początkowym neokonserwatystów było ustanowienie w Iraku reżimu z fasadą “demokratyczną”, z większościową bazą społeczną i zdominowanego przez sojuszników Waszyngtonu. Szybko zrozumiano, że taka baza nie istnieje, a główne siły irackich szyitów – społeczności, która miała wykazać wdzięczność Stanom Zjednoczonym – są proirańskie. Klęska tego planu doprowadziła do tego, że administracja Busha, nie mając godnych zaufania partnerów w dziele “irakizacji” konfliktu, zaczęła grać kartą podziałów religijnych i etnicznych by utrzymać hegemonię. Takie poczynania zakończyły się uruchomieniem dynamiki wojny domowej na bazie religijnej, co przybrało tragiczny obrót w lutym 2006 r. (antyszyickie zamachy w Samarze) – wśród głównych ofiar tej tragedii znalazły się kobiety. Ta dynamika uczyniła w efekcie klęskę administracji Busha jeszcze bardziej oczywistą.
2. Administracja Busha postanowiła postawić wszystko na jedną kartę – ofensywę militarną mającą na celu przejęcie kontroli wojskowej nad stołecznym Bagdadem, przy jednoczesnej próbie odizolowania głównego wroga w postaci ruchu dowodzonego przez Moktadę Al-Sadra. By ta taktyka była skuteczna, Stany Zjednoczone muszą być gotowe na zerwanie sojuszu z siłami szyickimi. Równocześnie administracja Busha prawdopodobnie zwiększa presję na Teheran za pomocą kolejnych pokazów siły, sprawiających wrażenie przygotowań do ataku na Iran. Kręgosłupem jest tu polityka regionalna, mająca za cel podważenie wpływów irańskich za pomocą rozpalania napięć religijnych między szyitami i sunnitami na arenie całego Bliskiego Wschodu. To zbrodnicze przedsięwzięcie Waszyngtonu uderza w jego sunnickich sojuszników arabskich: monarchie naftowe Zatoki z ultrafundamentalistyczną i zależną od Waszyngtonu Arabią Saudyjską na czele, jak też Egipt i Jordanię. Problem irańskiej energii atomowej stanowi straszak, wykorzystywany przez Waszyngton wobec regionalnych i międzynarodowych partnerów. Imperialistyczna motywacja takiego stanowiska jest tym bardziej jasna, że uprzywilejowany partner Stanów Zjednoczonych w regionie, Izrael, od dawna posiada energię nuklearną i nade wszystko, w przeciwieństwie do Iranu, nie jest sygnatariuszem układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.
3. Polityka administracji Busha równa się niebezpiecznemu marszowi na oślep, co nie dziwi w przypadku rządu, który dał się już poznać jako awanturniczy, na co wskazuje dziś rosnąca większość klasy panującej Stanów Zjednoczonych. Druga główna opcja w szeregach establishmentu (Baker-Hamilton) wzywa do poszukiwania przez Stany Zjednoczone dróg wyjścia z impasu, głównie środkami politycznymi, szczególnie przez kompromisy negocjacyjne z Iranem i Syrią. Celem staje się tu ograniczenie szkód i próba utwierdzenia hegemonii mniej absolutnej i autorytarnej niż wynikająca z wizji administracji Busha. Ta ostatnia odrzuca tę opcję jako równoznaczną z potężną klęską projektu hegemonii Stanów Zjednoczonych w świecie jednobiegunowym, który forsuje odkąd doszła do władzy.
4. Wydarzenia ostatnich miesięcy potwierdziły oczywisty od samego początku obraz irackiego “ruchu oporu”: jest on nie tylko narodowym ruchem oporu przeciw okupantowi imperialistycznemu, lecz również siłą religijnej wojny domowej. Stworzone w sunnickich rejonach arabskich organizacje zbrojne od początku prowadziły tak uprawnioną walkę z okupacją, jak i reakcyjną walkę z rządami większości szyickiej. Z kolei podstawowy ruch walki z okupacją wśród Arabów szyickich angażował się w ostatnich latach w krwawe praktyki religijnego odwetu. Projekt Moktady Al-Sadra, pragnącego zjednoczyć Arabów irackich we wspólnej nacjonalistycznej opozycji wobec okupanta, zdaje się być ostatecznie skompromitowany. Jedyną siłą zdolną poprowadzić walkę, która wciąż może znaleźć poparcie wszystkich społeczności irackich, jest siła klasowa: jedność robotników naftowych. Jest to walka tym ważniejsza, że koncentruje się na głównej przyczynie inwazji na Irak. Musi spotkać się z poparciem antyimperialistów i ruchu robotniczego wszystkich krajów.
III. Liban
1. Wymierzona w libański Hezbollah ofensywa izraelska w lipcu i sierpniu 2006 r. odpowiada pragnieniom Stanów Zjednoczonych, by złamać wpływy irańskie na Bliskim Wschodzie. Ledwo administracja Busha przeprowadziła inwazję na Irak, ustanowiła priorytet w postaci konfrontacji z Iranem, za główny jej obszar przyjmując Liban, gdzie znajdowały się dwa cele sprzymierzone z Iranem: obecność syryjska i Hezbollah. Tym razem było inaczej niż w przypadku Iraku: Waszyngton mógł liczyć na aktywny współudział Paryża. Niezdolność libańskich sojuszników Waszyngtonu do pokonania Hezbollahu przekonała jednakże Stany Zjednoczone, by zwrócić się w tym celu o pomoc do Izraela.
2. Ofensywa izraelska poniosła straszliwą klęskę: Hezbollah nie tylko dał pokaz zdolności do regenerowania sił w obliczu Izraela, lecz nawet udało mu się – po raz pierwszy w historii wojen izraelsko-arabskich – przenieść walkę na jego terytorium. Waszyngton i Paryż musiały odwołać się do “planu B”: rozmieszczenia w południowym Libanie sił NATO (w szczególności niemieckich, hiszpańskich, francuskich, włoskich i tureckich), pod parasolem ONZ, czekając na dogodną chwilę, by wspomóc zdominowany przez sojuszników Waszyngtonu i Paryża rząd libański w nowej próbie pokonania i rozbrojenia Hezbollahu.
3. Od tej pory w Libanie wyraźnie narastały napięcia polityczne między sojusznikami Waszyngtonu i Paryża a sojusznikami Damaszku i Teheranu. Siły tworzące blok opozycyjny skupiony wokół Hezbollahu nie różnią się jakościowo od sił większości rządowej. Toczą walkę o redystrybucję siły między opozycją a większością rządową tak by opozycja “uczestniczyła” w podejmowaniu decyzji rządowych. Sposób, w jaki opozycja uniknęła zorganizowania rzeczywistej mobilizacji przeciw programowi neoliberalnemu, przyjętemu w perspektywie tak zwanej trzeciej konferencji paryskiej dotyczącej Libanu i jego zadłużenia, jasno naświetla jej naturę społeczno-polityczną. W nadchodzącej walce priorytetowym celem pozostaje zatem wynegocjowanie kompromisu wewnątrz klasy panującej, choć jednocześnie opozycja stawia demokratyczny postulat nowego prawa wyborczego i wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Bez względu na to, administracja Busha podżega swych libańskich sojuszników, by przyjęli postawę nieprzejednania: jego najbliżsi sojusznicy mają postawę wręcz prowokacyjną, co odzwierciedla pragnienie Waszyngtonu, by wciągnąć Libańczyków w wojnę domową.
4. Choć jest on fundamentalistyczną organizacją islamską, Hezbollahu nie można stawiać w jednym szeregu z terrorystycznymi nurtami fundamentalizmu islamskiego: należy z całą mocą odrzucić to, jak administracja Busha i Izrael usiłują zrównać go z Al-Kaidą. Hezbollah to partia masowa, która stała się podstawowym zbrojnym skrzydłem społeczności szyickiej, stanowiącej większość wśród biednych segmentów ludności Libanu, w jej oporze przeciw powtarzającym się atakom izraelskim. Prowadzony przez Hezbollah opór zbrojny jest w tym sensie uprawnioną walką, a organizacji tej nie należy zrównywać z frakcjami “irackiego ruchu oporu”. Lewica libańska ma zatem prawo sprzymierzać się z Hezbollahem w oporze wobec Izraela i sił imperialistycznych. Obowiązkiem międzynarodowej lewicy antyimperialistycznej jest udzielenie poparcia politycznego libańskiemu ruchowi oporu, bez względu na naturę społeczno-polityczną jego przywództwa, i na to, że na czele stoi Hezbollah – krytykując tę organizację za jej fundamentalistyczną i komunalistyczną naturę oraz stosunek do problemów społeczno-politycznych. Po pierwsze jednak międzynarodowe siły antyimperialistyczne i ruch robotniczy powinny udzielić poparcia lewicy libańskiej, w szczególności będącej główną jej organizacją Libańskiej Partii Komunistycznej.
IV. Palestyna
1. Przeprowadzana od czerwca 2006 r. izraelska ofensywa przeciwko Strefie Gazy wpisuje się w ten sam regionalny szablon, który zadecydował o wydarzeniach w Libanie: działań administracji Busha przeciw Iranowi i jego sojusznikom. Zwycięstwo Hamasu w wyborach parlamentarnych w styczniu 2006 r. postrzegano jako poważny cios dla Waszyngtonu, który natychmiast wywarł presję na sojuszników europejskich, by postraszyli ostracyzmem nowy, wybrany demokratycznie rząd palestyński. Równocześnie Waszyngton wywarł silną presję na swego partnera palestyńskiego Mahmuda Abbasa oraz dominujące w aparacie Al-Fatah elementy prawicowe, by odrzuciły jakąkolwiek perspektywę kompromisu czy rządu jedności narodowej z Hamasem. Ofensywę izraelską wszczęto, by zapobiec takiemu rozwojowi wydarzeń.
2. Sojusz z fundamentalistyczną organizacją muzułmanów sunnickich, Hamasem, to dla Teheranu podarunek na złotej tacy: szyicki Iran może zademonstrować swój panislamizm i jako siła szyicka sprzeciwić się próbom jego izolacji ze strony sunnitów, stanowiących ogromną większość w świecie arabsko-muzułmańskim. Hamas jest tak jak Hezbollah pierwszy na celowniku Waszyngtonu i Izraela właśnie dlatego – jak również ze względu na antyizraelską postawę, podobnie jak jego libański sojusznik. Tak jak w Libanie, Izrael okazał się niezdolny do pokonania Hamasu bez ponownej okupacji Gazy, jego głównego bastionu, co niosłoby ze sobą wygórowane koszta militarne i polityczne. Na podstawową taktykę składa się zatem kombinacja uderzeń izraelskich z zewnątrz oraz podżegania do palestyńskiej wojny domowej, głównie przez zaopatrywanie w broń sojuszniczej wobec Waszyngtonu Al-Fatah oraz szczucie jej na powstańców i prowokacje. Straty administracji Busha ośmieliły arabskich sojuszników Waszyngtonu, by przychylniejszym okiem spojrzeć na kompromis między frakcjami palestyńskimi, tak by Teheran nie mógł dłużej czerpać korzyści politycznych z popierania Hamasu.
3. Tak jak Hezbollah, Hamas jest ruchem z masową bazą, który stał się wyrazem pragnienia oporu ze strony poważnej części ludności palestyńskiej. Jego wizerunek oddania i uczciwości kontrastuje z mafijnym wizerunkiem i rzeczywistością zdominowanego przez Al-Fatah aparatu Autonomii Palestyńskiej. Jednak jego natura programowa wyraża się w głębokiej niezdolności do stworzenia formuły politycznej pomocnej w zerwaniu z syjonistycznym konsensusem: co więcej, Hamas długo przyczyniał się do generowania i utwierdzania tego konsensusu, posuwając się do ataków samobójczych, zagrażających bez rozróżnienia cywilom izraelskim. W pewnym sensie Hamas to “wymarzony wróg” prawicy syjonistycznej, który w niemałym stopniu przyczynił się do jej umocnienia dzięki prowokacjom militarnym i upokorzeniu oponentów na szczycie Autonomii Palestyńskiej.
4. Antyimperialiści i ruch robotniczy powinny popierać prawo Palestyńczyków do swobodnego wyboru rządu, i działać energicznie przeciw zdławieniu rządu Hamasu przez Izrael, Stany Zjednoczone i ich europejskich sojuszników. Powinny aktywnie solidaryzować się z uprawnionym palestyńskim oporem przeciw atakom izraelskim, bez względu na naturę sił przewodzących ruchowi oporu. Należy jednakże ustanowić szczególnie więzi solidarności z organizacjami lewicy palestyńskiej, prowadzącymi w odosobnieniu walkę polityczną ze sprzymierzonymi z Waszyngtonem siłami prawicy palestyńskiej, oraz walkę ideologiczną z fundamentalizmem islamskim wśród ludności palestyńskiej.
V. Cele
Porażki militarne i polityczne, poniesione przez ofensywę imperialistyczną na Bliskim Wschodzie w bardzo jasny sposób tworzą szczególnie korzystne warunki dla energicznego odrodzenia ruchu antywojennego. Stany Zjednoczone są wraz z sojusznikami zaangażowane w różny sposób w trzy wojny regionalne: afgańską, iracką i palestyńską – do których należy dodać póki co ostatnią, libańską. Równocześnie administracja Busha bardzo ostentacyjnie angażuje się w przygotowania do wojny z Iranem, nie wahając się przed rozszerzeniem regionalnego zasięgu swych działań militarnych, na co wskazuje ostatnia interwencja w Somalii. Administracja Busha jest przyciśnięta do muru, lecz wściekła bestia przyciśnięta do muru staje się tym bardziej niebezpieczna. Pilną potrzebą jest podwojenie starań na rzecz budowy silnego ruchu antywojennego, działającego na rzecz natychmiastowego i bezwarunkowego zakończenia ekspedycji imperialistycznych, określonego wobec podstawowych osi:
- sprzeciw wobec jakiegokolwiek ataku na Iran;
- wycofanie wojsk okupacyjnych z Iraku;
- wycofanie wojsk, które interweniują w Afganistanie;
- wycofanie sił NATO z Libanu;
- koniec z mieszaniem się w wewnętrzne sprawy Palestyńczyków i zniesienie sankcji antypalestyńskich.
Czwarta Międzynarodówka ustanowi w tej walce szczególne więzi solidarności z siłami związkowymi i politycznymi, prowadzącymi postępową walkę w regionie. Sprzyjać będzie odrodzeniu na Bliskim Wschodzie demokratycznej, feministycznej i antyimperialistycznej lewicy.
Przyjęte przez Komitet Międzynarodowy Czwartej Międzynarodówki, luty 2007.
Polskie tłumaczenie pochodzi z portalu Viva – Palestyna
Tłumaczenie: Paweł Michał Bartolik